Ryszard Grobelny - Prezydent Poznania wręczył nagrodę ŻURAWINA za rok 2007 Janowi Mincewiczowi założycielowi i wieloletniemu kierownikowi Zespołu Pieśni i Tańca "WILEŃSZCZYZNA"

fot. Ryszard Pinkowski

Nagroda dla całej „Wileńszczyzny“

Rozmowa z Janem Mincewiczem, kierownikiem Polskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Wileńszczyzna”, laureatem nagrody „Żurawiny“  (tekst wg Tygodnika Wileńszczyzny - www.tygodnik.lt)

Czy była to pierwsza wizyta zespołu w stolicy Wielkopolski?

Nie. W tym roku byliśmy z „Wileńszczyzną“ w Poznaniu już po raz czwarty. Nasza tegoroczna wizyta, jak i zresztą wszystkie poprzednie, związana była z uczestnictwem w poznańskich Kaziukach, które za każdym razem zadziwiają nas popularnością wśród mieszkańców. Mówi się nawet o 20 tys. poznaniaków, którzy przewinęli się przez tegoroczny kiermasz. Jest to o tyle zaskakujące, że przecież Poznań jest bardzo oddalony od naszych stron geograficznie, w te okolice nie byli też przesiedlani Kresowiacy, a jednak kultura Wileńszczyzny cieszy się tu ogromną sympatią i popularnością. Dajemy koncerty przy wypełnionych po brzegi salach. Bardzo miłym akcentem było tegoroczne spotkanie całego zespołu z Wojewodą Wielkopolskim w Urzędzie Wojewódzkim. W tym roku oprócz Poznania koncertowaliśmy także w położonych niedaleko Wrześni i Kaźmierzu. W obu miastach mieliśmy po dwa występy, które zgromadziły pełne sale widzów. Nawet nie wiem, czy zmieścili się wszyscy chętni!

Został Pan laureatem tegorocznej nagrody „Żurawiny“ przyznawanej osobom najbardziej zasłużonym dla Kresów. Co znaczy dla Pana to wyróżnienie?

Przede wszystkim nie traktuję tej nagrody osobiście – to nagroda dla całego zespołu „Wileńszczyzna“, który, jak to trafnie ktoś określił, gromadzi te „żurawiny“ w postaci ludowych pieśni kresowych, ocalając je od zapomnienia.

W drodze powrotnej zawitaliście także do Słupska...

Byliśmy w tym mieście po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że dawno nie byliśmy tak przemiło traktowani. Tu również koncertowaliśmy dwukrotnie, za każdym razem przy pełnej widowni, nasze występy nagradzano owacjami na stojąco. Dostaliśmy przepiękne, ogromne serce z kwiatów i liczne pamiątki. W tym mieście odczuwa się to, że mieszka w nim wielu Kresowiaków.

Rozmawiała Anna Pilarczyk

Kiermasz kaziukowy w sercu Wielkopolski

„Żurawiny” dla Jana Mincewicza  (Artykuł z Tygodnika Wileńszczyzny (www.tygodnik.lt)

Msza św. w kościele ojców Karmelitów Bosych na Wzgórzu św. Wojciecha z udziałem chóru prof. Stefana Stuligrosza – „Poznańskie Słowiki”, rozpoczęła tegoroczne poznańskie Kaziuki organizowane co roku przez Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Uroczystą liturgię w imieniu arcybiskupa Stanisława Gądeckiego odprawił prałat Stefan Schudy. W kazaniu przywołał postać świętego Kazimierza – patrona Polski i Litwy. Zmarłego pięćset lat temu królewicza nazwał przykładem człowieka głębokiej wiary.

Zebrani modlili się za żyjących na Wileńszczyźnie rodaków, by bez przeszkód i lęku mogli pielęgnować swoje narodowe dziedzictwo oraz liczyć na szacunek litewskich władz. Dziękowano także wszystkim, którzy niosą pomoc mieszkającym na obczyźnie Polakom.

Jedną z intencji poświęcono wywodzącym się z Kresów i zmarłym niedawno wielkim twórcom polskiej kultury. Wspomniano urodzoną we Lwowie aktorkę poznańskiego Teatru Nowego Krystynę Feldman oraz pochodzącego z Pińska (położonego na terenie obecnej Białorusi) Ryszarda Kapuścińskiego.

Centrum wydarzeń, jak co roku był Stary Rynek. Największym powodzeniem u poznaniaków od lat niezmiennie cieszą się kaziukowe serca, czarny wileński chleb, żmudzkie bliny, smorgońskie obwarzanki, no i …cepeliny, o których kaloryczności rokrocznie przypomina lokalna telewizja (porcja ma podobno 1000 kalorii!), co na szczęście nie wpływa na osłabienie miłości Wielkopolan do tego kresowego przysmaku. Charakterystycznym akcentem poznańskich Kaziuków jest też wydawana co roku karta pocztowa z okolicznościowym datownikiem.

W sobotę 3 marca, tuż przed południem zebranych z loggi Ratusza Miejskiego przywitał Dwór Jagielloński. Następnie, tradycyjnie – równo o godz. 12.00 miały ukazać się słynne poznańskie koziołki, by tryknąć się 12 razy – co zawsze skrupulatnie liczą zgromadzeni przed ratuszem ludzie. Niestety, w tym roku mechanizm zawiódł i ku rozczarowaniu wielu najmłodszych koziołki nie ukazały się w ogóle. Na szczęście wspaniałą atmosferę szybko przywrócił paradny przemarsz Orszaku Królewskiego. Po hejnałach: poznańskim i wileńskim, królewski orszak z Władysławem Jagiełłą i jego żoną Jadwigą przemaszerował z loggi Ratusza na ustawioną na Rynku scenę. Towarzyszyła im muzyka późnego średniowiecza w wykonaniu swarzędzkich flażolecistów.

Skąd te związki poznańsko-jagiellońskie? Otóż to właśnie Jagiellonowie walczyli z Niemcami o wpływy w Wielkopolsce. Legenda głosi, że to właśnie w Poznaniu, w kościele Bożego Ciała, z ust króla padło słynne powiedzonko „I Bogu świeczka, i diabłu ogarek...”. Jagiellonowie byli fundatorami poznańskiego Ratusza, którego fasadę zdobi dziś właśnie ta królewska dynastia. „Władysław Jagiełło odwiedził Poznań co najmniej 40 razy. Jagiellonowie ufundowali tu kościoły i Ratusz” – opowiadał Ryszard Liminowicz, współorganizator poznańskich Kaziuków.

W trakcie trwania kiermaszu w Domu Polonii odbywały się wykłady. Ponadto można było zobaczyć wystawę poświęconą rysownikowi widoków historycznych Polski, Napoleonowi Ordzie w 200-lecie urodzin.

Dwudniowe święto Wilna w Poznaniu zakończyło uroczyste wręczenie nagrody „Żurawiny”, której laureatem w tym roku został Jan Mincewicz – twórca i kierownik Zespołu Pieśni i Tańca „Wileńszczyzna”.

Nagroda „Żurawiny” została wymyślona przed siedmioma laty przez Ryszarda Liminowicza, wielkiego entuzjastę Kresów, wiceprezesa poznańskiego oddziału Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej. Ryszard Liminowicz zapytany o to, dlaczego akurat za symbol Wileńszczyzny postanowił uznać żurawinę powiedział: „Bo wyraża wszystko, co składa się na kresowość – ma w sobie cierpkość, słodycz, kwaśność i gorycz. Jest w tym kwintesencja człowieczeństwa. Wymyśliłem nagrodę „Żurawina”, właśnie dla ludzi, którzy mają w sobie to bogactwo smaków, kochają Kresy i drugiego człowieka”.

W tym roku nagrodę przyznano już po raz siódmy. Jan Mincewicz znalazł się w gronie tak wybitnych osób jak: Tadeusz Konwicki, prof. Stefan Stuligrosz, Bernard Ładysz, Barbara Wachowicz, prof. Andrzej Stelmachowski i prałat Józef Obrembski.

Poznańskie Kaziuki, które w tym roku zgromadziły ponad 20 tys. osób, zakończył koncert galowy Polskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Wileńszczyzna” w Centrum Kultury Zamek.

                                                                                                                    Anna Pilarczyk

Przejdź do >> Strony Głównej << Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej Oddział w Poznaniu